Aktualności / News

  • Home
  • /
  • Aktualności
  • /
  • Mistrzostwa Europy Juniorów (U17) w badmintonie – Drużyna Danii króluje

Mistrzostwa Europy Juniorów (U17) w badmintonie – Drużyna Danii króluje

Podczas relacji z międzynarodowych rozgrywek piłkarskich często słyszy się powiedzenie o okrągłej piłce i wiecznie wygrywających Niemcach. W badmintonie można by stworzyć podobne, tyle, że piłkę zastąpiłaby lotka, a naszych zachodnich sąsiadów, Dania. Duńczycy podczas pierwszych dni rywalizacji w lubińskich Mistrzostwach Europy Juniorów (U17) zaprezentowali się jak idealna drużyna turniejowa. W fazie grupowej wyraźnie oszczędzali siły, by szczytem formy zaimponować wtedy, kiedy było to najbardziej potrzebne. Zacznijmy jednak od początku.

33 drużyny na starcie

W czwartek, 17 marca, lubińska hala RCSu stała się nieformalną stolicą europejskiego badmintona. Punktualnie o godzinie 10:00 wystartował prawdziwy maraton rozgrywany niemal nieustannie na aż sześciu kortach. 33 reprezentacje państw podzielono na osiem grup, których zwycięzcy gwarantowali sobie ćwierćfinałowy awans. Grupowa rywalizacja trwała trzy dni i choć faworyci generalnie nie zawodzili, to z całą pewnością nie można było narzekać na brak niespodziewanych rozstrzygnięć. Zdecydowanie najciekawiej rozwijała się sytuacja w grupie ósmej, jedynej składającej się z pięciu drużyn. Na jej zwycięzców od początku typowano Rosjan, ale ci negatywnie zaskakiwali nieustabilizowaną formą. W swoim pierwszym meczu niesamowicie męczyli się z Węgrami, by w końcu uratować minimalne zwycięstwo. Później zmuszeni zostali do uznania wyższości Czech i Ukrainy. Sensacyjnie, to te dwie drużyny i ich bezpośrednie starcie zadecydować miało o awansie. Nieco lepsi, głównie za sprawą natchnionej gry intensywnie

wykorzystywanego Jana Loudy, okazali się Czesi. Równie ciekawie było w grupie trzeciej, gdzie nadspodziewanie dobrą dyspozycję pokazali Szkoci oraz Finowie. Ci pierwsi, dzięki braciom, Chrisowi i Mattowi Grimley pokonali rozstawioną Turcję. Dzień później, by awansować musieli zwyciężyć grających jedynie o honor Finów. Ta pozornie łatwa sztuka nie udała się i z awansu, za sprawą lepszego bilansu małych punktów, mogli cieszyć się Turcy.

Dobry występ Polaków

Reprezentacja Polski trafiła do grupy z: Cyprem, Chorwacją, a także Niemcami. Biało – czerwoni prowadzeni przez świetnych w grze pojedynczej, Wiktorię Dąbczyńską, a także Roberta Cybulskiego zdominowali dwóch pierwszych przeciwników. Błyskawiczne zwycięstwa w pięknym stylu i to ze stratą zaledwie jednego seta w rozstrzygniętym już meczu zapewniły idealny początek turniejowego występu. Do decydującego starcia z Niemcami Polacy przystępowali zmotywowani i skoncentrowani, gotowi na sprawienie wielkiej niespodzianki. Zaczęło się świetnie od wygranej w pojedynku singlistów. Niemcy jednak wyrównali, a następnie wyszli na prowadzenie za sprawą świetnego debla męskiego. Wiktoria Dąbczyńska i Aleksandra Goszczyńska przedłużyły polskie nadzieje. O awansie zadecydować miało starcie dwójek mieszanych i tutaj, pomimo świetnego początku „naszych”, lepsi okazali się Niemcy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a polskie oczekiwania wzrastały z każdym kolejnym dobrym meczem. Trzeba jednak przyznać, że pomimo porażki biało – czerwony występ w turnieju drużynowym był bardzo udany.

Faza pucharowa

Trzy z czterech ćwierćfinałów bezproblemowo wygrywali faworyci. Francuzi, Turcy i Anglicy szybko zameldowali się w kolejnej rundzie, odprawiając z kwitkiem odpowiednio: Szwecję, Estonię i Niemcy. Co ciekawe, najwięcej emocji przyniosło starcie Duńsko Czeskie, w którym nasi południowi sąsiedzi nadzwyczaj długo stawiali czoła turniejowej jedynce. Po raz kolejny zachwycał Jan Louda, ale nawet jego starania nie zdołały zatrzymać rozpędzonej Danii. Wynik 3 – 2 to sukces Czechów, którzy podobnie jak dzień wcześniej Polacy musieli pogodzić się z goryczą minimalnej porażki z o wiele wyżej notowanym rywalem. W kolejnej rundzie Duńczycy nie pozwolili sobie już na wyrównane starcie z potencjalnie słabszym przeciwnikiem. Przegrali co prawda singla panów, za sprawą Arnauda Merkle, ale w pozostałych grach byli zdecydowanie lepsi od Francuzów. W drugim półfinale świetnie spisali się Anglicy pokonując Turków. W składzie Brytyjczyków wyróżnił się szczególnie Johnnie Torjussen, będący od samego początku pewnym punktem drużyny.

Duński finał

Parę rywalizującą o najważniejsze laury stworzyły najwyżej rozstawione ekipy. Starcie niemal bezbłędnej Anglii z mającą wielokrotnie spore problemy Danią miał był wielkim widowiskiem i godnym uwieńczeniem interesującego turnieju. Wielu ekspertów wskazywało nawet Anglików w roli potencjalnych faworytów, którzy mieli odebrać przeciwnikom miano najlepszych w Europie. Trudno orzec czy zjadła ich trema, czy też Duńczycy nie pokazywali wcześniej pełni swoich umiejętności, tak czy inaczej Anglia poległa z kretesem. Turniejowa jedynka w każdym z meczów szybko wychodziła na prowadzenie nie pozostawiając przeciwnikowi wielu szans na odwrócenie losów spotkania. Widzowie obserwowali błyskawiczny finał zakończony zwycięstwem Danii, 3 – 0. Chwilę później na piersi zwycięzców pojawiły się złote medale, a na hali RCSu wybrzmiał Duński hymn. W poniedziałkowe popołudnie rozgrywane w Lubinie Mistrzostwa Europy Juniorów (U17) osiągnęły półmetek. Wystartował turniej indywidualny, który po czterech dniach intensywnej rywalizacji wyłoni kolejnych mistrzów. Czy któraś nacja zdoła zdetronizować rewelacyjnych Duńczyków?

Autor: Dawid Biały

Foto: Agata Bończak / Kamila Tworek