Aktualności / News

  • Home
  • /
  • Aktualności
  • /
  • Polish Youth Team Cup 2018 w Lubinie zdominowały drużyny z naszego kraju

Polish Youth Team Cup 2018 w Lubinie zdominowały drużyny z naszego kraju

Polska A wygrała z Polską B
Wielkie emocje, zacięte, bardzo wymagające mecze, świetna atmosfera, doskonała organizacja, rywalizacja ośmiu drużyn i nowy system liczenia punktów – tak w wielkim skrócie można podsumować rozegrane po raz pierwszy Drużynowe Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Juniorów 2018.

Polish Youth Team Cup 2018 (Drużynowe Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Juniorów 2018) to turniej pod wieloma względami inny od zazwyczaj organizowanych. W tych towarzyskich zawodach każda z ośmiu drużyn liczyła po 10 zawodników i rozgrywała po 10 meczów. Ważny był każdy set, nie było czasu nawet na chwilę dekoncentracji.

Pod koniec sierpnia do Lubina przyjechali juniorzy z Polski (z województw dolnośląskiego i opolskiego, a także kadra narodowa Polski A i B) oraz z Białorusi, Łotwy i Słowacji. W pierwszym etapie mecze rozgrywano systemem każdy z każdym w 10 grach: dwóch singlach dziewcząt i chłopców, dwóch deblach dziewcząt i chłopców oraz dwóch par mieszanych. W drugim etapie drużyny zajmujące 4 miejsce w grupach walczyły o 7-8 miejsce; 3 miejsce – o 5-6 miejsce; 2 miejsce – o 3-4 miejsce a 1 miejsce – o 1-2 miejsce.

Pojedynek juniorskich kadr
Na kortach w hali II Liceum Ogólnokształcącego w Lubinie najlepiej poradzili sobie Polacy. Reprezentacja Polski A wygrała w finale z Polską B. Trzecie miejsce zajęli Słowacy, a czwarte Białorusini. Piąte miejsce przypadło Łotwie, szóste ekipie z Dolnego Śląska, a siódme zajęło Opolskie.

Polska A w składzie: Mikołaj Szymanowski, Jakub Melaniuk, Joanna Podedworny, Anna Czuchra, Szymon Ślepecki, Andrzej Niczyporuk, Julia Pławecka, Daria Zimnol, Anastasiia Kosenchuk i Adrian Krawczyk nie miała sobie równych. Rewelacyjnie zaprezentował się też zespół Polski B, który tworzyli: Maksymilian Danielak, Dominika Gajda, Kinga Stokwisz, Dawid Perkowski, Mateusz Golas, Aleksander Mitroszewski, Martyna Kowalczyk, Maja Janko, Julia Wójcik i Dominik Kwinta.

– Bardzo fajny turniej, zdobyliśmy nowe doświadczenia, chociaż spodziewaliśmy się, że drużyny będą trochę lepsze. Najważniejsze, że spełniliśmy swoje zadanie i wygraliśmy – mówił Andrzej Niczyporuk.

– Cieszę się, że mogłam pograć z zawodnikami z innych państw – dodała Maja Janko.

Trenerzy: liczy się doświadczenie
Jacek Niedźwiedzki, szkoleniowiec kadry juniorów pozytywnie ocenia lubiński turniej. Uważa, że był dobrą okazją do obserwacji zawodników i oceny, jak młodzi reprezentanci Polski zachowują się na zawodach drużynowych.

– Szczególnie obserwowałem młodszą kadrę B, w której grali zawodnicy z rocznika 2006/2007. Dobrze się spisali – chwalił Jacek Niedźwiedzki. – Wiadomo, że nie było tu czołówki europejskiej (Danii, Francji, Niemiec), ale zawodnicy mogli zdobyć nowe doświadczenia, a to jest bardzo ważne. Obie kadry A i B weszły do finału. Szczególnie kadra B zrobiła fajną niespodziankę, gdy wygrała z pierwszą, silną kadrą Białorusi, ze starszymi zawodnikami. Wygrały zawodniczki z rocznika 2006/2007, a nawet chłopak z rocznika 2006. Tak więc widać, że mamy przyszłość.

Liczy się każdy set
Turniej w Lubinie był okazją nie tylko do sprawdzenia się w starciu z rywalami z innych państw, ale także do nauki gry w zespole. Badminton jest sportem indywidualnym i na co dzień zawodnicy nie są skupieni na wynikach drużyny. Tym razem cel teamu był na pierwszym miejscu, także za sprawą innego niż zwykle systemu liczenia punktów. Podczas Polish Youth Team Cup 2018 mecze rozgrywane były systemem 5x11, do trzech wygranych setów do 11 punktów bez podwyższania. Na końcowy wynik zespołu składała się więc liczba wygranych setów, a nie całych pojedynków.

– W tym systemie każdy set może zadecydować o wyniku meczu, to bardzo motywuje dzieci do rywalizacji – zauważył Krzysztof Maślanka, trener kadry juniorskiej. – To jest fajna sprawa. Dziecko, które jest słabsze, czuje, że od niego też coś zależy. Cała drużyna motywuje taką osobę, żeby urwała chociaż jeden set. Na przykład w meczu Opolskiego z Łotwą B zadecydował jeden set. Nie udało się wygrać, ale myślę, że to cenne doświadczenie, bo dzieci muszą umieć też radzić sobie z presją.

Jan Fil, trener drużyny ze Słowacji, przyznał, że system do 11 punktów jest znacznie szybszy i przez to trudniejszy dla zawodników, którzy muszą być bardzo skoncentrowani.
– Zawodnik musi walczyć o każda wymianę, każdy punkt, to dobre doświadczenie – podsumował słowacki szkoleniowiec.

Sędzia Tomasz Rogowski też uważa, że system 5x11 wymaga od zawodników znacznie więcej.

– W tym systemie nie ma pustych lotek, nie można sobie odpuścić żadnego punktu. Prosta sprawa – 11 punktów upływa bardzo szybko. Jeżeli ktoś straci dwie, trzy lotki, to właściwie nie ma kiedy ich odrobić – tłumaczył główny sędzia turnieju. – Teraz raczej rzadko się gra tym systemem. On był stosowany kilka lat temu, jako system eksperymentalny, ale został wtedy odrzucony poprzez BWF i nadal obowiązuje system 3x21 do dwóch wygranych setów.

Ciekawsze widowisko
Kristians Rozenvalds z Łotewskiej Federacji Badmintona uważa, że ten system jest bardziej interesujący dla kibiców i osób oglądających badmintonowe mecze w telewizji.

– Lepszy jest też dla organizatorów i sportowców. Pozwala im bardziej wykorzystywać umiejętności. Gdy liczy się do 21 punktów, mecze są bardziej wyczerpujące fizycznie, a to rodzi niebezpieczeństwo dopingu – zauważył łotewski ekspert od public relations. – W systemie do 11 punktów potrzeba więcej koncentracji niż siły fizycznej. Szybsza gra ma jeszcze jedną zaletę – jest bardziej interesująca dla widzów. A sport musi być interesującym widowiskiem, jeśli chcemy go pokazywać w telewizji.

Świetne warunki, przyjazna atmosfera
Zawodnicy, którzy startowali w Lubinie i ich trenerzy, doceniali zarówno warunki panujące na hali, miasto, jak i atmosferę podczas turnieju.

– Poznałam nowych przyjaciół, bardzo podoba mi się przyjacielska atmosfera – opowiadała Veranika Tarusava z Białorusi. – Mecze były ciężkie, miałam okazję zagrać z silniejszymi rywalami. Nawet gdy popełniałam błędy, nikt mnie nie hejtował, to bardzo miłe. Komunikacja na tym turnieju była bardzo dobra.

Trener białoruskiej ekipy Anatoly Khmaruk przyjechał do Lubina drugi raz, mówił, że z chęcią tu bywa: – Miasto jest wygodne i interesujące. Podoba mi się. Poza tym bardzo dobrze się tutaj jedzie, bo drogi są dobre.

Kristians Rozenvalds przypomniał, że dwa lata temu Europejska Federacja Badmintona przyznała Lotce Lubin nagrodę za najlepszą organizacje zawodów.

– Będąc tutaj, rozumiem, dlaczego Lotka Lubin dostała tę nagrodę. Turniej jest wspaniale przygotowany: zakwaterowanie, catering, atmosfera między ludźmi, medale, informacja, streaming z kortów, koszulki, prezenty od miasta – wszystko jest świetne – oceniał Kristians Rozenvalds. – Jeśli jesteś stąd, może myślisz, że to normalne. Nie, to nie jest normalne, to jest wyjątkowe.